Inkwizycja i stalinowskie metody karania przedsiębiorców.POLOWANIA NA CZAROWNICE

alessandro_magnasco_scena_inkwizycji-jpgPRAWO DLA PRZEDSIEBIORCÓW

Maksymalna kara 50 milionów euro miała być stosowana wobec międzynarodowych karteli dyktujących ceny wskutek porozumienia monopolistycznego. W warunkach wolnej konkurencji na rynku takie porozumienia są niebezpieczne w branży energetycznej, paliwowej i telekomunikacyjnej, gdzie królują państwowe molochy dyktujące ceny. Ponieważ koncerny i spółki państwowe są trudne do ukarania, najcięższy wymiar kary zastosowano wobec małych prywatnych firm, które mogą otrzymać karę 50 milionów euro nawet za nieumyślne podanie nieprawdziwych informacji albo nienależyte współdziałanie w czasie kontroli (wg indywidualnej oceny Prezesa UOKiK). Po analizie treści ustawy widać, że urzędnicy i prawnicy tworzący prawo nie mają kompletnie pojęcia o prawach ekonomicznych i mechanizmach rynkowych. Nie odróżniają przychodu od dochodu i zysku przedsiębiorcy, stąd kary sięgają 10% obrotu rocznego. Zastosowanie takiego sposobu naliczania kar doprowadzi do zniszczenia każdej firmy.

Prawo inkwizycji zostało zaszczepione w polskim systemie prawnym w 2007 roku przez ekipę premiera Kaczyńskiego i rozkwitło za rządów premiera Tuska. Powstał w ten sposób kuriozalny system prawa cywilno-karnego. Do tego czasu obowiązywał tryb skargowy (kontradyktoryjny) i postępowanie było prowadzone na wniosek skarżącego. W takim procesie biorą udział obie strony a oskarżony ma pełne prawo do obrony na zasadzie równości stron. W procesie kontradyktoryjnym sprawy rozstrzyga sąd na podstawie przedstawionych dowodów. Proces inkwizycyjny jest wszczynany od 2007 roku z urzędu a przedsiębiorca od tego momentu nie jest stroną tylko przedmiotem dochodzenia. Inkwizycja może prowadzić proces bez udziału oskarżonego a najważniejszym dowodem jest przyznanie się oskarżonego. W średniowieczu najskuteczniejszym środkiem wymuszającym przyznanie się do winy były tortury cielesne, w Polsce zastosowano novum na skalę światową a mianowicie tortury finansowe. Jak przedsiębiorca przyzna się do winy jeszcze przed kontrolą lub w trakcie ( porażony informacją o 50 milionach euro kary) to dostanie 10 % rabatu w systemie kar, ale i tak winnym zostać musi. Może też donieść na kolegów z branży i wtedy skorzysta z z programu świadka koronnego i może zostać uniewinniony.

UOKiK – przedsiębiorca to przestępca

Przedsiębiorców wyłączono z jurysdykcji sądów administracyjnych a ostateczne rozstrzygnięcia wyroków UOKiK zapadają w specjalnym Sądzie Ochrony Konsumentów, który działa jako instancja odwoławcza i zwykle decyzję UOKiK zatwierdza

CIĘŻAR DOWODU SPOCZYWA NA PRZEDSIĘBIORCY

Przedsiębiorca w małej rodzinnej firmie traktowany jest jak przestępca,z tą różnicą, że kryminaliście trzeba udowodnić winę natomiast przedsiębiorca przed urzędem bez sądu musi udowodnić swoją niewinność.

Zamiast równowagi praw judykatura Polska wprowadziła specjalne restrykcyjne prawa tylko dla przedsiębiorców, którzy muszą udowodnić swoją niewinność, a każda rozbieżność w zeznaniach jest interpretowana na niekorzyść oskarżonego. Specjalną rangę w procesie inkwizycyjnym zyskał dowód w postaci donosu świadka koronnego, który może korzystać z tzw. programu leniency[jak przedsiębiorca przyzna się do winy to mu uokik zmniejszy kare o 10 % ale pod warunkiem że nie odwoła się do sądu].

Największą zbrodnią według interpretacji inkwizytorów UOKiK jest (zapis ustawy) naruszenie konkurencji na rynku właściwym, polegające na ustalaniu cen i innych warunków zakupu lub sprzedaży towarów. Zakaz stosuje się do konkurentów gdy przekroczą udział w rynku 5% i nie konkurentów jak przekroczą 10% (konia z rzędem temu kto potrafi to policzyć i zrozumieć). Rynek właściwy jest tak zdefiniowany, że ekonomista tego abstrakcyjnego pojęcia nie zrozumie ,a temat wart jest filozoficznej rozprawy doktorskiej.

Domniemywa się, że przedsiębiorca ma pozycję dominującą jeżeli jego udział w rynku właściwym przekracza 40%. Ekonomia wprawdzie nie zna sposobu na wyliczenie takich wskaźników, ale UOKiK to potrafi i każdy przedsiębiorca, który analizuje ceny aby być konkurencyjnym na rynku jest natychmiast rozpoznawalny jako groźny i dominujący przestępca. UOKiK potrafi rok czasu prowadzić dochodzenie przeciwko taksówkarzom w małym mieście, których medialnie nazywa się korporacjami. Taksówkarze już prawie śpią w swoich samochodach, aby zarobić na życie i ZUS (!), a inkwizytorzy UOKiK potrafią z nich zrobić kartel monopolistów lub korporacje monopolistyczne.

Zmowy mogą być także milczące. Zgodnie z prawem, jeżeli sadzonki aksamitki wiosną są sprzedawane w całej Polsce w tej samej cenie (1,50 zł za szt.) to wszystkim producentom i sprzedawcom można wymierzyć karę w wysokości 10% rocznych obrotów za zmowy cenowe, a jak będą wybrzydzać to 50 mln euro dla każdego z osobna.
Ostatnio UOKiK wymierzyło karę w wysokości 400 tys. zł za ustalanie cen we własnych restauracjach w sieci Sfinks. Kara dotyczy anty konkurencyjnych działań przedsiębiorcy (zmowy cenowe). Firma Sfinks ma udział 0,13 % w 67 tysiącach zakładów gastronomicznych w Polsce (90 restauracji) i absolutnie nie podlega postępowaniu antymonopolowemu, ale Prezes UOKiK oświadcza publicznie, że ma żelazne dowody na przestępcze działania przedsiębiorcy. Firma się odwołała, proces sądowy będzie trwał 2 lata. Prezes zamiast zajmować się firmą, będzie musiał gromadzić idiotyczne dowody, że jest niewinny. Prezes UOKiK zastosował wobec Sfinksa rygor natychmiastowej wykonalności decyzji, gdyż tego wymaga ważny interes konsumentów. Tylko jaki interes mają konsumenci w tym, żeby firma natychmiastowo zapłaciła horrendalną karę za ustalanie konkurencyjnych cen egzotycznych posiłków?!

UOKiK – 60 lat Państwowej Inspekcji Handlowej

W 2007 roku w struktury UOKiK włączona zastała Państwowa Inspekcja Handlowa, która w 2010 roku obchodziła swoje 60-lecie.

Na stronie: http://www.wiih.pomorzezachodnie.pl/strony/menu/24.dhtml czytamy o historii i tradycjach PIH: „PIH została utworzona w dniu 22 września 1950 r. na mocy dekretu Rady Ministrów. Dekret ten został wydany na podstawie Ustawy Konstytucyjnej z dnia 19 lutego 1947r. o Ustroju RP oraz ustawy z lipca 1950 r. o upoważnieniu Rządu do wydawania dekretów z mocą ustawy. Dekret jest aktem prawnym o tzw zwykłej ścieżce legislacyjnej co oznacza, iż jest wydany przez rząd i nie wymaga głosowania w parlamencie. Celem tworzenia tego Urzędu była głównie ochrona konsumentów. To zadanie realizowane było poprzez usprawnienie zaopatrzenia towarowego mas pracujących, zabezpieczenie interesów konsumenta oraz zwalczanie spekulacji”. Tyle cytatu (reszta na stronie PIH Szczecin).

Inspekcja Handlowa szczytne cele realizuje dzisiaj w nowych warunkach, kiedy to masy pracujące zastąpiono nazwą konsumenci a spekulantów i prywaciarzy nazwano przedsiębiorcami. Zgodnie z tradycjami lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku oprócz prawa inkwizycji do obrotu prawnego wprowadzono stalinowskie metody karania za „zamiar” popełnienia czynu a nie za popełnione i udowodnione przestępstwo.

Jeżeli przedsiębiorca chce być najlepszy na rynku a jego produkt najlepiej się sprzedaje to otrzyma najwyższy wymiar kary za antykonkurencyjne działania i zamiar zdobycia pozycji dominującej. Na całym świecie procedura udowodnienia przedsiębiorcy, że uzyskał krociowe zyski wskutek pozycji dominującej zdobytej w oparciu o nielegalne porozumienia cenowe jest niezwykle trudna i skomplikowana a w warunkach współczesnej konkurencji i zmieniających się warunków rynkowych czasem niemożliwa. Nawet jak takie podejrzenie zachodzi, dotyczy to zwykle korporacji i trustów powiązanych z rządami lub molochów państwowych obdarzonych pozycją dominującą (energetyka, gaz, nafta, węgiel) to obowiązkiem oskarżyciela jest udowodnienie skutków zmowy cenowej. W Polsce wskutek szczytowania głupoty prawodawczej inkwizycja UOKiK stosuje stalinowskie prawo karania za zamiar dokonania czynu przestępczego jakim jest uzyskanie najkorzystniejszej pozycji na rynku.

UOKiK – urząd terroru i represji czy rada antymonopolowa?

Urząd Antymonopolowy w czasach transformacji ustrojowej za premiera Mazowieckiego liczył 45 osób. Teraz po objęciu funkcji Wielkiego Regulatora Rynku UOKiK zatrudnia ponad 600 osób. Takie zastępy inspektorów wymagają rozszerzenia zadań i frontu walk ze spekulacja. Hordy inkwizytorów i rewizorów kontrolują już wszystko i wszystkich. Specjaliści d/s wszelkich wydają decyzje i wyroki wymierzają horrendalne kary pieniężne każdemu kogo można zdefiniować jako przedsiębiorcę. Kontroli podlegają rzemieślnicy i notariusze, przedszkola i uczelnie, szpitale i izby lekarskie. Zegarmistrz musi mieć wywieszony cennik, cennika szukają też inspektorzy w taksówkach. Kary grzywny otrzymują:

  • proboszcz za monopol cmentarza wiejskiego na rynku kopania grobu
  • dzierżawca prosektorium za pozycje dominującą wobec zwłok zmarłych
  • pralnia Frania i przedszkole Promyk za niedozwolone klauzule w regulaminach
  • setki tysięcy firm i związków przedsiębiorców za stosowanie niedozwolonych postanowień we wzorcach umownych.

UOKiK stosuje klauzule o natychmiastowej wykonalności bez prawa odwołania się i nakazuje wycofać ze sprzedaży w całej Polsce kosmetyki znanej angielskiej firmy (żele, balsamy, szampony), gdyż w konsystencji przypominają wyroby jogurtowe i mogą być łatwo pomylone przez dzieci. Za pomocą cylindra wzorcowego bada czy produkty mogą się mieścić w „otworze gębowym niemowląt” i wycofują towary bez prawa odszkodowania. Rowery, kanapy są badane organoleptycznie – zmysłami wzroku, węchu, słuchu i smaku. Na podstawie kuriozalnej oceny naraża się przedsiębiorców na stratę majątku i straszy ogromnymi karami. Wycofuje się z rynku kolorowe imitacje owoców, warzyw czy bagietek, ze względu na bezpieczeństwo konsumentów (przez pomyłkę mogą być spożyte). Za utrudnianie kontroli i brak współpracy międzynarodowa firma otrzymała 123 miliony kary tylko dlatego, że przez 40 minut załoga nie mogła znaleźć właściwego Prezesa (zarząd liczył 6 osób) a rewizor w asyście Policji chciał zarekwirować pilnie dysk twardy firmy. Każdej takiej operacji towarzyszy medialna hucpa niszcząca wizerunek firmy i dobre imię przedsiębiorcy. Negatywne komunikaty są już w trakcie kontroli przekazywane z wielkim hukiem publikatorom medialnym. UOKiK reklamuje się jako strażnik praw konsumentów. Tylko, że konsumenci w tych przedsięwzięciach wcale nie uczestniczą. To są medialne polowania z nagonka na przedsiębiorców w celu grabienia ciężko wypracowanych pieniędzy dla skarbu państwa za pomocą systemu ogromnych kar pieniężnych. Tysiące firm otrzymały już wyroki z grzywnami za zbrodnicza działalność w naruszeniu zasad konkurencji. Tylko że konkurencja jest wartością obiektywną , przedsiębiorca bez przerwy jest weryfikowany przez rynek i niepotrzebny jest totalitarny regulator rynku.

UOKiK – duży wybór ogromnych kar

System karania przedsiębiorców jest bardzo prosty i bardzo dobrze zorganizowany bez możliwości obrony dla oskarżonego. Przedsiębiorca musi spełnić 3 przesłanki żeby udowodnić że jest bezapelacyjnie przestępcą:

  1. Kwestionowane działanie jest działaniem przedsiębiorcy a wiec należy udowodnić że jest przedsiębiorcą.
  2. Działanie przedsiębiorcy jest bezprawne.

Wprawdzie przepisy ustawy nie regulują konstrukcji bezprawności działań przedsiębiorcy, ale porządek prawny obejmuje normy prawa powszechnie obowiązującego a także nakazy i zakazy wynikające z zasad współżycia społecznego i dobrych obyczajów. Na podstawie takich zapisów inkwizycja UOKiK może stosować już dowolne wymiary kar na podstawie własnej interpretacji faktów i zdarzeń. Musi tylko udowodnić wystąpienie 3 przesłanki.

  1. Działanie przedsiębiorcy godzi w zbiorowy interes konsumentów. Przepisy ustawy nie definiują pojęcia zbiorowego interesu konsumentów. Przepis stanowi jedynie, że nie jest zbiorowym interesem konsumentów suma indywidualnych interesów konsumentów. Na podstawie tak sformułowanego prawa działanie przedsiębiorcy może być czynem bezprawnym i może godzić w zbiorowe interesy konsumentów. Ponieważ to przedsiębiorca ma udowadniać, że nie narusza zbiorowych interesów konsumentów to z góry jest przegrany, bo nie jest w stanie przedstawić dowodów na czyn abstrakcyjny, nieuczciwy i zbudowany przez chorą wyobraźnię inkwizytorów. Ciężar przedstawienia dowodów leży jednak po stronie przedsiębiorcy.

Tak więc przedsiębiorcę można zagonić w ślepą uliczkę ogłupiających rozwiązań prawnych. Hulaj dusza, piekła nie ma!

UOKiK – polowania na czarownice (zakazane klauzule)

Kumulację głupoty prawnej twórcy prawa osiągnęli budując unikatowy w skali światowej system niedozwolonych postanowień umownych. Tysiące firm od przedszkola przez wielkie koncerny dostaje pisma sygnaturowane przez delegaturę UOKiK. UOKiK zawiadamia o wszczęciu postępowania wyjaśniającego w sprawie wstępnego ustalenia czy firma stosuje w obrocie konsumenckim niedozwolone postanowienia umowne oraz klauzule wpisane do rejestru postanowień wzorców umowy uznanych za niedozwolone – co stanowiłoby praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów. Wzywa się firmę do przedłożenia w ciągu 14 dni aktualnych wzorców umów stosowanych w obrocie konsumenckim. Informacje są niezbędne do ustalenia czy firma dopuściła się naruszenia, uzasadniającego wszczęcie przez Prezesa Urzędu postępowania w sprawie stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Wszystkie wzory muszą być potwierdzone przez notariusza, adwokata, radcę prawnego lub organ administracji publicznej. UOKiK informuje także, iż za nieudzielenia informacji nieprawdziwych Prezes Urzędu może nałożyć na przedsiębiorcę w drodze decyzji karę w wysokości stanowiącej równowartość do 50 milionów euro. To jest autentyczna treść pisma.

Prezes Urzędu zapomina, że wzór umowy nie jest dokumentem i nie może być dowodem na praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów. Jak nie jest dokumentem to nie może podlegać kontroli a już na pewno, ponad wszelka wątpliwość, nie może być potwierdzony przez notariusza. Abstrakcyjny wzorzec umowny nie może być kontrolowany przez urzędników UOKiK. Firma może posiadać nawet 200 różnych wzorów umów i zapisy w tych wzorach nikogo nie wiążą i nie tworzą żadnych zobowiązań. Natomiast stosowanie kary grzywny za niedozwolone postanowienia umowne we wzorcach umów jest karygodne i bezprawne. Skarb Państwa powinien zwrócić wszystkie nałożone z tego tytułu kary ograbionym przedsiębiorcom. Art. 24 ustawy wyraźnie mówi, że przepisów ustawy nie stosuje się do spraw o uznanie postanowień o wzorce umowy za niedozwolone. Natomiast UOKiK od 2008 roku nakłada horrendalne kary za niedozwolone klauzule. Są to działania łamiące prawa konstytucyjne. Umowa podpisana przez strony nie może być przedmiotem oceny i wyroków UOKiK, gdyż strony mają konstytucyjne prawo do sądu. Praktyka terroru i represji finansowych stosowana przez UOKiK wobec przedsiębiorców jest całkowicie bezprawna i wkracza niebezpiecznie w doktrynę wolności umów oraz pozbawia przedsiębiorców możliwości sądowego rozstrzygnięcia spraw – w całym tym procederze nie uczestniczą konsumenci, a przedsiębiorcy płacą kary za wzory umów sporządzone przez kancelarie prawne. Kowal zawinił, a Cygana powiesili. Przedsiębiorcy dostają nakazy do płacenia kar i kompletnie nie rozumieją o co tutaj chodzi.

W dziejach głupoty polskiej w rozwiązaniach prawno-biurokratycznych stworzono możliwość zaskarżania zapisów we wzorcach umownych do Sądu Ochrony Konsumentów. Jeżeli Sąd orzeknie, że klauzula narusza zbiorowe interesy konsumentów (które nie wiadomo na czym mają polegać) to UOKiK wpisuje treść paragrafu do rejestru klauzul niedozwolonych.

UOKiK – sąd kapturowy dla przedsiębiorców

W 2006 roku Sąd Najwyższy nie analizując treści klauzul w rejestrze uznał, że postanowienia umowne wpisane w rejestrze wywołują skutek wobec osób trzecich i są zakazane w obrocie prawnym. Używanie analogicznych czy podobnych zapisów jest zagrożone karą grzywny. Tylko że nawet kuriozalne i kompromitujące judykaturę orzeczenie Sądu Najwyższego dalej odnosi się do wzorców umów a nie do umów podpisanych przez strony. Treść zapisów w umowie może rozstrzygać tylko sąd na wniosek jednej ze stron umowy. UOKiK zinterpretował prawo na opak i kontroluje nie tylko wzory umów ale i umowy podpisane notarialnie.

Rejestr Klauzul niedozwolonych powinien być oddany do dyspozycji sądów rozstrzygających sprawy wynikające z treści umowy. Nie można karać przedsiębiorców za bezsensowne zapisy prawne, których nigdy nie byli twórcami. We Francji istnieje czarna księga niedozwolonych klauzul, ale zanim tam trafi musi być zatwierdzona przez Radę Stanu z udziałem Prezydenta i wybitnych przedstawicieli przedsiębiorców, ekonomistów i sędziów. Mogą z tego rejestru korzystać sędziowie rozpatrujący sprawy sporne. Nigdzie na świecie inspektor urzędu nie ma prawa wyrokować w sprawie zapisów wiążących strony w umowie. Praktyka UOKiK narusza konstytucyjne prawo do niezawisłego sądu. Skandaliczne orzeczenia sądowe doprowadziły do polowania na paragrafy na koszt przedsiębiorców. Z jednej strony prawnicy tworzą dla firm wzory umów, a z drugiej strony grupy prawników w para-stowarzyszeniach konsumenckich zaskarżają zapisy we wzorcach udowadniając przed sądem, że naruszają zbiorowe interesy konsumentów. Sąd UOKiK umieszcza te klauzule w rejestrze i teraz można skarżyć podobne paragrafy w umowach u innych przedsiębiorców. W radosnej twórczości przoduje UOKiK i Stowarzyszenie – Towarzystwo Lexus. Uruchomiony został w ten sposób mechanizm skubania przedsiębiorców. Pozwy o uznanie zapisów za klauzule niedozwoloną rozpatrywane są bez udziału przedsiębiorcy, a wyroki wydaje się zaocznie bez jego wiedzy. Za każdą klauzulę wpisaną do rejestru stowarzyszenie otrzymuje 360 zł. Pechowy przedsiębiorca, który padł ofiarą brudnego procederu musi zapłacić za każdą klauzulę 360 zł oraz ponieść koszty wpisu sądowego – 600 zł i publikacji wyroku w Monitorze – 1000 zł.

Ponad 6 tysięcy razy sąd [ SOKiK ] zbierał się i skazywał zapisy we wzorach umów na rejestr klauzul niedozwolonych – na koszt przedsiębiorców i podatników. Bodajże 6 czy 7 razy Sąd Ochrony Konsumentów uznał za niedozwolone zapisy art 27 i 30 KPC ( sprawy sporne będzie rozpatrywał Sąd właściwy dla miejsca zamieszkania lub siedziby pozwanego)….

A oto przykładowe kwiatki z orzecznictwa judykatury polskiej zakazującej stosowania następujących przepisów:

872 – w terminie 30 dni po likwidacji gremium,

750 – opłaty za niewykorzystane lekcje nie podlegają zwrotom,

686 – BUTiR Alf nie dokonuje zwrotu wartości środków niewykorzystanych z przyczyn leżących po stronie uczestnika,

987 –  Biuro nie odpowiada za opóźnienia odlotów samolotów,

1660 – Uczestnik zostanie objęty opieką w przypadku zdarzeń nagłych i niezawinionych przez biuro( np. z awarią autobusu ).W takich przypadkach przysługuje uczestnikowi dodatkowy posiłek po upływie 8 godzin.

9 – Uczestnik przejmuje na siebie całość praw i zobowiązań wynikających z umowy.

106 – Wysokość opłat jest określona na podstawie kursów walut na dzień naliczenia i zaokrąglona do pełnych groszy.

3032  -Wszelkie spory wynikające z umowy rozstrzygane będą przez sądy właściwe dla siedziby pozwanego ( art.27 – 30 kpc)

1887 – Penelopa nie odpowiada za szkody moralne

2661 – Strony ustaliły następujący powiadomienia….osób ze strony klienta…

4074 – opłata za telefoniczny : 3 zł

1025 – pełnomocnictwo powinno być udzielone w formie pisemnej, własnoręczność podpisu powinna być potwierdzona pracownika firmy IP sp. z o.o. Internet Polska lub notariusza.

5883 – osoby niepełnosprawne mogą uczestniczyć w imprezie tylko ze swoimi opiekunami.

Z decyzji sądu OKIK wynika także ,ze nie wolno zabronic wejsia na pokład samolotu czy autobusu pijanemu jak stodoła uczestnikowi turystycznej imprezy.

Bodajże 6 razy Sąd OKiK stwierdził , że art. 27 – 30 kodeksu postępowania cywilnego jest zakazaną klauzulą ! : „ Sprawy sporne wynikające z zawartej umowy rozpatrywać będzie sąd właściwy dla miejsca zamieszkania lub siedziby pozwanego „

Tak więc stosowanie postanowień zawartych w kodeksie postępowania cywilnego także zagraża milionowymi karami na podstawie decyzji UOKiK – SOKiK.

Ponieważ wszystkie podmioty stosują ten przestępczy zapis kodeksu postępowania cywilnego , to cała Polska powinna zapłacić haracz w wysokości 10 % rocznego przychodu za rażące naruszenie zbiorowych interesów konsumentów. Wyroki Sądu OKiK w wpisaniu zapisów kpc do rejestru zakazanych klauzul przestępczych zostały wydane na wniosek Stowarzyszenia Towarzystwa Lexus.

Żeby proceder był dla prawników opłacalny to w umowach wynajdują od kilku do kilkunastu klauzul i wtedy firma płaci za każdy paragraf prawie 2 tysiące złotych. 10 klauzul to koszt prawie 20 tysięcy złotych. Ofiara padają małe firmy bez kancelarii prawnych, które nie potrafią się obronić przed chciwymi prawnikami. Oczywiście prawnicy proponują tez ugodę – można im zapłacić 360 zł za klauzulę i wtedy pozew nie pójdzie do sądu i zaoszczędzą na kosztach publikacji i wpisu sądowego. Metoda szantażu jest powszechnie stosowana wobec małych biur podróży. W tej branży zarejestrowano prawie 800 klauzul i w zasadzie nie ma już możliwości opracowania normalnej umowy dla klientów.

Dzień 25 czerwca powinien zostać ogłoszony dniem głupoty prawnej. W tym dniu wpisano w rejestrze klauzul niedozwolonych pod jubileuszowym numerem 5000 (słownie: pięć tysięcy)zapis o następującej treści: „Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany regulaminu z ważnych powodów (…). Uczestnik przejmuje na siebie całość praw i zobowiązań wynikających z umowy.”

Przedsiębiorcy potrzebują wolnego rynku i zdrowych warunków konkurencji , a nie totalitarnych regulatorów rynku i ogłupiających rozwiązań prawnych.
W PRAWORZĄDNYM PAŃSTWIE GDZIE GOSPODARKA I PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ POWINNA BYĆ NAJWAŻNIEJSZA TRZEBA TEŻ PAMIĘTAĆ,ZE DLA MAŁYCH FIRM TWORZACYCH 80 % MIEJSC PRACY I DOCHODU NARODOWEGO [ PRAWIE 80 % PKB ]
LITERA PRAWA NIE MOZE BYC KOŚLAWA.

2 komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *